59.90 zł
Produkt chwilowo niedostępny

Format: CD

Data premiery: 06.08.2012

Label: GUSSTAFF RECORDS

Najnowszy album Iggy Popa. "Ojciec chrzestny" punk rocka interpretuje francuskie chansons, amerykańskie balldy jazzowe i klasyki muzyki pop. Niebywałe!


Takiego wyboru piosenek na nowym albumie nikt się chyba nie spodziewał, ale Iggy zadziwia nas swoją energią od ponad 40 lat, więc nie dziwmy się już, tylko posłuchajmy nowego wcielenia mistrza. "Apres" ukazało się jako gustowne kartonowe wydanie z 12-stronicową książeczką we francuskim labelu Le rat Des Villes.  Po rozwiązaniu The Stooges w połowie lat 70-tych Iggy Pop był cały czas aktywny jako artysta solowy, publikując nieregularnie do tej pory 17 płyt, min. takie ponadczasowe perełki jak "The Idiot" (1977), "Lust For Life" (1977) czy „American Caesar" (1993). Już w 2009 roku Iggy zapowiedział swój nowy kierunek płytą "Préliminaires", pozbawioną rockowego brzmienia, pełną jazzowych chansons.  Na swoje 65. (!) urodziny Iggy postanowił oddać hołd piosenkom, które mu w duszy pewnie od dawna grały. Od dawna wiadomo, że Iggy Pop jest wielbicielem kultury i języka francuskiego, dlatego znajdziemy an tej płycie utwory śpiewane po francusku, nadające starym przebojom zupełnie nowego, trochę szorstkiego charakteru. Interpretacje mistrzowskich kompozycji SERGE'a  GAINSBOURGA ("La Javanaise"), JOE DASSIN ("Et Si Tu N'Existais Pas"), EDITH PIAF ("La Vie En Rose"), GEORGES'a BRASSENSa ("Les Passantes") czy HENRI SALVADORa („Syracuse") sąsiadują tu z klasykami piosenki jak np. "Michelle" (BEATLES), "Only The Lonely" (FRANK SINATRA) czy "Everybody's Talkin'" (FRED NEIL). Jedynym współczesnym utworem jest ballada YOKO ONO "I'm Going Away Smiling". Ciekawostką jest fakt, że okładkę do płyty "Apres" zaprojektował... Krzysztof Grabowski, muzyk kultowej punkowej formacji DEZERTER. Sam Iggy Pop tak mowi o tej płycie:"Muzyka popularna we wszystkich współczesnych odmianach czerpie energię z rytmu. Producenci zajmujący się rapem, hip-hopem, metalem, popem i rockiem zgodnie twierdzą, że stosowane przez nich podziały rytmiczne imitują bicie ludzkiego serca i że w nim właśnie drzemie potęga tej muzyki. Odbiorcom takiej muzyki towarzyszy nieodmiennie jakaś forma pobudzenia, a przecież przed narodzinami bluesa funkcjonowała inna postać muzyki popularnej, w której rytmem rządził oddech, w sferze odczuć natomiast królowały emocje. Muzykę tamtych dawniejszych czasów określano na różne sposoby - bel canto, chanson, piosenka lub po prostu muzyka folk.  Uwielbiam odmienność przekazywanych przez nią uczuć, jej intymność, czasami podszytą smutkiem, przy czym nie jest to ten rodzaj emocji, który wali cię po głowie. Zapragnąłem więc zaśpiewać kilka z tych piosenek z nadzieją, że swoim głosem przekażę słuchaczom uczucia, jakie towarzyszyły mi, kiedy sam ich słuchałem. Wiele z tych utworów jest po francusku, prawdopodobnie dlatego, że to właśnie francuska kultura stawia najbardziej uporczywy opór śmiertelnym atakom ze strony anglo-amerykańskiej machiny muzycznej."

Tracklista: 1. Et Si Tu N'Existais Pas2. La Javanaise 3. Everybody's Talkin'4. I'm Going Away Smiling5. La Vie En Rose6. Les Passantes7. Syracuse8. What Is This Thing Called Love?9. Michelle10. Only The Lonely

Recenzja z Gazety Wyborczej (Duży Format - Robert Sankowski): Iggy Pop śpiewa stare hity! O miłości! Po francusku! Brzmi sensacyjnie, choć sensacją do końca nie jest. Akces do ligi francuskojęzycznych croonerów zgłosił przecież już na poprzednim albumie "Preliminaires", gdzie przypomniał wiekowy przebój Josepha Kosmy "Les feuilles mortes". Najwyraźniej było mu mało, bo teraz poszedł na całość. Na "Apres" zebrał 10 cudzych piosenek, z których prawie każda to absolutna klasyka anglosaskiej lub francuskiej muzyki pop. Nie bawił się w finezyjne poszukiwania. Postawił na najbardziej znane nazwiska. Na Edith Piaf i Beatlesów, Joe Dassina i Franka Sinatrę, Serge'a Gainsbourga i Cole Portera. Rzecz tak zdumiała fonograficznych potentatów, że nikt nie odważył się jej wydać - Iggy rzucił album na rynek własnym sumptem. Dlatego łatwiej znaleźć go w zasobach iTunesa niż w tradycyjnym sklepie płytowym. Ale Pop to przecież stary prowokator, taka reklama powinna mu odpowiadać. Warto o tym pamiętać, słuchając "Apres". Bo nikt tu nie wywraca znanych numerów na lewą stronę, aranżacje są eleganckie i stonowane, z kolejnych numerów melancholia wylewa się litrami, a niski, ciepły głos Iggy'ego świetnie sprawdza się w takiej croonerskiej konwencji, to całość ma jednak lekko ironiczny, pastiszowy posmak. Już wyobrażam sobie, jak pooraną bruzdami, zniszczoną twarz Popa rozjaśnia uśmiech za każdym razem, gdy myśli o minach swoich fanów podczas słuchania tej płyty.