49.90 zł
Produkt chwilowo niedostępny

Format: CD

Data premiery: 18.08.2008

Label: 4AD

4AD

Mimo upływu lat, łaskawa muza opiekująca się muzyką rockową zdaje się nie opuszczać Tima Gane'a i Laetitii Sadier, kierujących jedną z najbardziej niezwykłych grup w historii gatunku. Szesnaście lat po płytowym debiucie otrzymujemy kolejny udany album Stereolabu, tym razem firmowany przez 4AD.

„Chemical Chords" wydaje się być najbardziej popowym, ciepłym i przyjemnym w odbiorze albumem w całej dyskografii Stereolabu. To jednak nie jest niespodzianką, zważywszy, iż od jakiegoś czasu grupa zarzuciła avant-popowe eksperymentowanie i solidnie na ten album przygotowała swych fanów dwoma wcześniejszymi, nie mniej udanymi płytami: „Margerine Eclipse" (2004) i składankowym „Fab Four Suture" (2006). Co rzuca się natychmiast w oczy - a raczej uszy - to zaskakująco organiczne brzmienie i precyzyjna zwięzła forma wszystkich czternastu utworów zmieszczonych na płycie. Nie ma tu rozbudowanych improwizacji, repetycyjnych motywów muzycznych, cały arsenał analogowych syntezatorów zespołu praktycznie zdaje się tu nie istnieć (jeśli nie liczyć kilku utworów bezpośrednio nawiązujących do przeszłości Stereolabu, które to wrażenie dodatkowo wzmacnia chwilowy powrót dawnego współpracownika grupy Seana O'Hagana jako aranżera i producenta). Sporo tu natomiast brzmień sekcji dętej i smyczków, pojawiają się dźwięki takich instrumentów jak klawikord czy ksylofon, które nadają całości miły, lounge-popowy i zrelaksowany, kameralny charakter. Oczywistym punktem odniesienia dla Gane'a jest tutaj muzyka lat 60., a zwłaszcza produkcje z logo Motown i muzyczne wizje Briana Wilsona z okresu „Pet Sounds". Wpływy tych pierwszych słychać choćby w „Three Women" czy „Self Portrait With 'Electric Brain'", a te drugie łatwo rozszyfrować w „The Extatic Static" czy „Silver Sands". Naturalnie, Gane tym wszystkim „zapożyczeniom" nadaje charakterystyczny dla niepowtarzalnej stylistyki Stereolabu lekko futurystyczny, ale chwilami także (np. w „Cellulosesunshine") jakby acid-rockowy sznyt. W pewnej części repertuaru z płyty - jak już wspomnieliśmy - znać także jakby chwilę muzycznej zadumy nad swoją własną przeszłością, zwłaszcza tą z czasów „Emperor's Tomato Ketchup" i „Mars Audiac Quintet" - najbardziej chyba w utworach „Valley Hi!" i „Nous Vous Demandons Pardon", może też nieco w „Vortical Phonotheque". Paleta, jakiej Gane używa w tworzeniu muzyki Stereolabu jest jednak o wiele bardziej szeroka niż tych kilka wspomnianych punktów odniesienia, można bowiem wychwycić tu coś z soundtracków Nino Roty do filmów Federico Felliniego („One Finger Symphony"), ale też witalność starego, skocznego ragtime'u („Daisy Click Clack"). Jednak przyjemność rozszyfrowywania i kontemplowania muzycznych inspiracji i innowacji Gane'a i Sadier lepiej pozostawić fanom zespołu, z których każdy z pewnością będzie płytą „Chemical Chords" urzeczony.