37.90 zł
Produkt chwilowo niedostępny

Format: CD

Data premiery: 22.04.2005

Label: ROUGH TRADE

ROUGH TRADE

Dwa albumy firmowane przez rodzeństwo Eleanor i Matta Friedbergerów - "Gallowsbird's Bark" i "Blueberry Boat" - nie pozostawiały cienia wątpliwości, że na amerykańskiej rockowej scenie pojawił się talent na głowę bijący oryginalnością i pomysłowością pokolenie The Strokes i The White Stripes. Jeśli bowiem to pokolenie oferuje ciekawą, i owszem, ale w gruncie rzeczy raczej prostolinijną kontynuację rockowej tradycji, The Fiery Furnaces są zjawiskiem zupełnie samoistnym, jedynym w swoim rodzaju i niepowtarzalnym. Tak jak np. Captain Beefheart czy The Pixies, zanim ich innowacyjność nie została zajeżdżona na śmierć przez hordę imitatorów. Wrażliwość popowa i pasja do eksperymentowania tak w zakresie formy utworów, jak i ich instrumentacji zdobyły duetowi legion zaprzysięgłych fanów. Do nich też - ale nie tylko - adresowany jest 41-minutowy album skromnie zatytułowany "EP", na którym znalazły się alternatywne wersje paru utworów z regularnych albumów (np. bardziej popowy "Tropical Ice-land"), strony B singli i dwie całkiem nowe kompozycje: słodka aż do bólu ballada "Here Comes The Summer", czy już normalnie po "furnace'owemu" ekscentryczny "Sullivan's Social Club" - porywający kolaż jakby wodewilowo-kabaretowo-lunaparkowych tematów. Warto tu dodać, że każdy z twardogłowych fanów Fiery Furnaces powie bez wahania, że choć właściwe albumy - mające przemyślaną formę dzienników podróży - są genialne, to najlepsze kompozycje duetu pojawiały się właśnie na stronach B singli. Po raz pierwszy mamy więc tu w pełnym wydaniu i na jednej płycie tryptyk "Single Again/Here Comes The Summer/"Evergreen" czy niesamowite ni to mini-suity, ni to miniaturowe rock-opery "Duffer St. George" i "Smelling Cigarettes". Gdy zaś wybrzmi zamykający album, upiorny i zarazem melancholijny "Sullivan's Social Club" to jedyną rzeczą, jaką chce się zrobić, to puścić całą płytę od nowa. Przy okazji omawiania "Blueberry Boat" napisaliśmy: "The Fiery Furnaces dowodzą, że choć rock liczy sobie już 50 wiosen, wcale nie wyczerpał do końca możliwości zaskakiwania i oczarowywania swych fanów". Powtarzamy to jeszcze raz przy okazji "EP" - i to z jeszcze silniejszym przekonaniem.