49.90 zł
Produkt chwilowo niedostępny

Format: VINYL

Data premiery: 25.01.2010

Label: 4AD

4AD

Po wielkim, pięcioletnim kryzysie i rozłamie oraz triumfalnym powrocie w 2008 r. w odnowionym składzie z albumem „The Hungry Saw", grupa Tindersticks ugruntowuje odzyskaną wysoką pozycję nową płytą, dorównującą jej największym osiągnięciom. 


Dawno już minął czas, kiedy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że kariera wybitnego, wysoko cenionego przez fanów i krytyków zespołu z Nottingham dobiegła końca. Epitafium dla Tindersticks zdawały się pisać twarde fakty: oto w połowie mijającej właśnie dekady aż trzech muzyków rozstało się z grupą, a jej wokalista Stuart Staples - do znudzenia porównywany do Leonarda Cohena, Iana Curtisa i Scotta Walkera - zaczął nagrywać płyty solowe i realizować różne inne prywatne projekty, jak choćby podszyta nostalgią za czasami dzieciństwa składanka „Songs For The Young At Heart". Rozum - i szacunek dla zawiedzionych fanów - jednak wygrał z negatywnymi emocjami i w 2008 roku Tindersticks z nowymi muzykami wrócił na scenę, a pierwsze koncerty - w tym w londyńskim Royal Festival Hall i paryskim Folies Bergere - okazały się takim sukcesem, że z 10 planowanych występów zrobiła się całkiem solidna trasa, obejmująca prawie 70 miast w Europie i Ameryce Północnej. Nie mniej entuzjastycznie przyjęcie miał wydany wówczas po pięcioletniej przerwie nowy album - „The Hungry Saw". Z nowych muzyków, zatrudnionych w tamtym czasie - którzy dołączyli do oldtimersów Staplesa, klawiszowca Davida Boultera i gitarzysty Neila Frasera - przetrwał jedynie basista Dan McKinna. Z czasem składu ostatecznie dopełnili gitarzysta David Kitt i perkusista Earl Harvin. Status pełnego członka uzyskał również współpracujący od dawna z Tindersticks trębacz Terry Edwards.

Taki właśnie skład, poszerzony o flecistę Jo Frasera i wiolonczelistę Andy'ego Nice'a - a także Mary Margaret O'Harę, która gościnnie śpiewa w duecie ze Staplesem w utworze „Peanuts" - sygnuje nowy album, „Falling Down A Mountain". I wystarczy posłuchać otwierającego go sześciominutowego utworu tytułowego, prawdopodobnie zainspirowanego pod względem strukturalnym niegdyś rewolucyjnym, a dziś klasycznym albumem „A Kind Of Blue" (1959) Milesa Davisa, by nabrać podejrzeń, że obok doskonale wszystkim znanych brzmień i klimatów, charakterystycznych dla Tindersticks, sporo tu będzie nowego. Sam zespół zresztą przyznaje, że o ile comebackowy „The Hungry Saw" poruszał się wewnątrz doskonale znanych muzykom stylistycznych granic, tak podczas tworzenia „Falling Down A Montains" często te granice ignorował. Zamiast dumania, co zespół miał na myśli, lepiej posłuchać „She Rode Me Down", który ze swym rytmem i gitarową aranżacją mógłby znaleźć się na ścieżce jakiegoś westernu, rozgrywającego się na pograniczu z Meksykiem, albo akustycznej, rockowej ballady „Black Smoke", albo bluesującego „No Place Alone", jaki mógłby pochodzić wprost ze śpiewnika The Rolling Stones z okresu „Beggars Banquet", tyle że po obróbce na potrzeby programu MTV Unplugged. Większość to jednak odświeżony i zróżnicowany aranżacyjnie kameralny rock o intymnym, romantycznym zabarwieniu: czasem liryczny (jak w duecie z O'Harą w „Peanuts"), czasem utrzymany w jasnych barwach („Keep You Beautiful"), czasem o ciemniejszej kolorystyce (jak w obu instrumentalnych kompozycjach albumu, „Hubbards Hills" i „Piano Music").

„Tindersticks dowiedli, że są rzadkim wyjątkiem od ogólnie znanej zasady, według której reaktywowane zespoły zwykle nagrywają rozczarowujące płyty" - pisał po ukazaniu się „The Hungry Saw" recenzent serwisu internetowego „Under the Radar". „Falling Down A Mountain" dowodzi jeszcze czegoś więcej, co już wydaje się niepodobieństwem. Otóż Tindersticks po reaktywacji nie tylko stać było na nagranie albumu na miarę swych największych osiągnięć z początków kariery („Tindersticks", „Tindersticks 2", „Curtains"), ale też na odwagę, by wytyczyć sobie nowe granice muzycznych poszukiwań.