49.90 zł
Dodaj do koszykaDodaj do koszyka

Czas wysyłki: Wysyłka w 24h

Koszt dostawy:

  • Odbiór osobisty gratis
  • Przesyłka od 7.50 zł

Format: CD

Data premiery: 02.06.2014

Label: MATADOR

MATADOR

Byli punkowcami, gdy ponad dziesięć lat temu zaczynali karierę w Toronto i pozostali punkowcami nawet gdy wspięli się na wyżyny kariery, o której nigdy nie śnili. Jak zostać punkowym zespołem, równocześnie pojawiając się na okładkach magazynów, czy dzieląc scenę na stadionach z Foo Fighters? 

 

To pytanie Fucked Up zadawali sobie nagrywając Glass Boys. Odpowiedzią okazał się gwałtowny, triumfalny rockowy album.

Na wydanym w 2008 roku The Chemistry Of Common Life próbowali wprowadzić innowacje do muzyki hardcore'owej. Album wypełniały siedmiominutowe utwory, niekonwencjonalnie zaaranżowane, co przyniosło im prestiżową kanadyjską nagrodę Polaris Music Prize. W 2011 roku, za sprawą płyty David Comes To Life, zaprezentowali pełnowymiarową rock operę, na której jeden chwytliwy utwór gonił drugi i która sprawiła, że stali się jeszcze potężniejsi na hardocre'owej scenie Toronto. Glass Boys nie jest spojrzeniem wstecz, ani powrotem do podstaw. To ambitny i złożony album. Jednak po dwóch poprzednich płytach wydaje się bardziej zwięzły i bezpośredni.

Od strony muzycznej na Glass Boys słychać echa bardziej zadziornych amerykańskich zespołów punkowych, jak Husker Du, czy Dinosaur Jr., jednak jest tu też coś z przebojowości The Who i intensywności Negative Approach. Wokalista Damian Abraham ciągle growluje jak szatan, jednak znalazł w tym więcej głębi i większy zasięg. Perkusista Jonah Falco zrobił coś innowacyjnego przy tej płycie i nagrał dwie niezależne partie perkusyjne – jedną w rzadszym tempie, nadając tym samym psychodeliczne i dezorientujące odczucia (limitowana wersja winylowa płyty przynosi dodatkową wersję albumu tylko z tymi wolniejszymi partiami perkusji). Trójka gitarzystów: Mike Haliechuk, Ben Cook i Josh Zucker, ciągle tworzą symfonie z przesterów zwrotnych i akordów gitarowych, jednak tym razem z mniejszym naciskiem na riffy, a większym na tworzenie tekstur. Basistka Sandy Miranda dzisiaj jest jeszcze bardziej częścią tej burzy, a jej instrument idealnie spaja się z gitarowym jazgotem.

Jeśli chodzi o teksty, starają się być wierni swoim ideałom z lat młodzieńczych. Echo Boomer, podobnie jak wcześniej Son The Father, czy Let Her Rest, jest potężnym powitaniem i daje sygnał czego można się spodziewać dalej. Sun Glass rozwija się od akustycznego brzdąkania na gitarze do ostrej zawieruchy, przez cały czas pozostając pięknym. DET przynosi jeden z tych refrenów, który niemal natychmiast śpiewany jest przez wszystkich dookoła. A zamykający album utwór tytułowy, niczym epickie katharsis, jest potężniejszy niż cokolwiek, co zespół zrobił do tej pory.

Po dwóch monumentalnych concept-albumach, Fucked Up serwuje kolejne pełne życia utwory trafiające prosto w serce. 


'Sun Glass'

YouTube