49.90 zł
Dodaj do koszykaDodaj do koszyka

Czas wysyłki: Wysyłka w 24h

Koszt dostawy:

  • Odbiór osobisty gratis
  • Przesyłka od 7.50 zł

Format: CD

Data premiery: 26.11.2012

Label: WARP

WARP


W 1985 roku Brian Eno wydał album zatytułowany Thursday Afternoon.
Była to godzinna ścieżka dźwiękowa do filmu, zwracającego uwagę dzięki dwóm technologiom.


Pierwsza polegała na tym, że film powstał z myślą o oglądaniu go na telewizorze ustawionym bokiem. Poza tym, ponieważ Thursday Afternoon trwało 61 minut, było promowane jako pierwsze wydawnictwo, które powstało z myślą o płycie kompaktowej.
Zanim pojawiły się płyty CD, takie dzieła musiały być podzielone na dwie strony. Od czasu Thursday Afternoon Eno zdał sobie sprawę, że może tworzyć swoje klasycznie ambientowe dzieła w jednym godzinnym kawałku. To było bardzo ważne. Thursday Afternoon wydawało się dryfować w miejscu. To była muzyka, która nie koniecznie „grała", a raczej „egzystowała". Jej struktura przywodziła na myśl wietrzne kuranty, garść indywidualnie przyjaznych elementów - kilka nut fortepianu, kilka delikatnych dźwięków syntezatora - kołatających się w przestrzeni, pozornie bez żadnego porządku. Pierwsze prawdziwie ambientowe dzieło Eno, Discreet Music z 1975 roku, było pierwszym przykładem takiej formy. Wtedy generował elektroniczne syntezatorowe dźwięki, pozwalając im na cykliczne odtwarzanie przez przypadkowe wzorce (tytułowy utwór także wykraczał poza limit technologii, trwając 30 minut wypełniających jedną stronę longplaya). Teraz, na nowej płycie stworzonej do instalacji artystycznej, Eno przekracza kolejne bariery. Lux przynosi cztery utwory, które razem trwają 75 minut, jednak nie do końca wiadomo, gdzie kończy się jeden, a zaczyna drugi. Nie ma to znaczenia. Tak jak na wspomnianych wcześniej wydawnictwach, tutaj także jest niewielka ilość uzupełniających się dźwięków, które porozmieszczane luzem w przestrzeni, przemieszczają się w różnych konfiguracjach, tworząc subtelne wzory, czasami wynikające z przypadkowości. Najważniejsze z tych dźwięków są spokojne pojedyncze nuty fortepianu, co dodatkowo łączy Lux z Thursday Afternoon. Jednak choć album z 1985 roku był nieznany i upiorny, tak ten jest przejrzysty i jasny.Eno, za sprawą Lux, przekracza kolejną granicę technologiczną. Myśląc o Lux nie przychodzi nam na myśl płyta CD, a aplikacja iPhone Bloom. Podstawowe elementy delikatnych, cienkich brzdąknięć miksują się z fortepianowymi nutami, które uderzają, wybrzmiewają i są przeciwstawiane innym nutom... na tym polega główny pomysł na Bloom. Niebezpieczeństwo takiego programu jak Bloom - który jest stworzonym przez Eno system pozwalającym słuchaczowi na własne tworzenie ambientowego dzieła - polega na tym, że rodzi pytanie: Czemu w tym momencie ma służyć sam artysta? Jednak nazwisko Eno, nie bez powodu stało się synonimem muzyki ambient. Thursday Afternoon został stworzony by towarzyszyć wizualizacji. Eno studiował malarstwo i dlatego najlepiej myśleć o jego muzyce używając języka projektowania - użytych kolorów, proporcji, rozmieszczenia w przestrzeni. Tak więc Lux jest kompozycją przestrzeni i dźwięków, które współbrzmią ze sobą. Żaden element nie dominuje, żaden nie staje się zgrzytliwy wciągu tych 75 minut. Nawet jeśli wszystkie nieustannie się powtarzają. Rozwleczone fortepianowe nuty, delikatne szarpnięcia czegoś, co może być harfą, a wszystko zatopione w głębokim pogłosie. Choć stworzony by wpłynąć na nastrój i doznanie otoczenia, zabarwiając atmosferę, nie narzuca żadnych uczuć. Łatwo jest zapomnieć o tym, że ambientowa twórczość Eno często wymyka się definicji. Music For Films brzmi jak muzyka filmowa i bardzo wpływa na szczególne emocje. Wspaniały Ambient 4: On Land wyczarowuje cały krajobraz wypełniony bagnami i dziwnymi stworami. Jednak Lux wywodzi się z tradycji muzyki, którą choć można zignorować, to jednak przykuwa uwagę. Zamieni każdy pokój w instalację artystyczną, gdzie może ale nie musi się wydarzyć coś interesującego. Brak kierunku i przeznaczenia jest na swój sposób odważny. Czasami trudno jest nie powiedzieć wszystkiego. Brian Eno potrafi to robić. I zrobił to po raz kolejny i w przepiękny sposób.