69.90 zł
Produkt chwilowo niedostępny

Format: VINYL

Data premiery: 08.09.2014

Label: EPITAPH

EPITAPH

Sean Rowe, przez większość zeszłego roku podróżował po kraju z towarzyszeniem gitary, występując w salonach różnych ludzi. 

 

Jak sam mówi: byłem niczym jakiś brodaty sprzedawca. Chodziłem od drzwi do drzwi, jednak zamiast wciskać odkurzacze, sprzedawałem wszystkie te uczucia, które zawarte były w piosenkach. Dla słuchaczy, posiadanie mnie grającego w swoich domach, było bardzo intensywnym doznaniem. Nie byli przyzwyczajeni do tego, że pojawia się u nich ktoś obcy, gra muzykę, pije ich piwo i je ich jedzenie. Uważam, że tacy powinniśmy być. Czuję się jednak dziwnie, że zrobiłem to w ten sposób. 

To samo poczucie niezakłóconej więzi ukształtowało jego wyjątkowy album Madman. Wokalista, o którym The Wall Street Journal napisał: przypomina ekstatyczną intensywność Vana Morrisona z późnych lat sześćdziesiątych i czystą subtelność późnych dokonań Johnny'ego Casha, stworzył piękne pierwotne dzieło.

Madman
jest celowo – jeśli nie wyzywająco – prostą płytą. Zarówno pod względem aranżacji, jak i samych kompozycji. To jest muzyka soulowa w najczystszym i najbardziej dosłownym wydaniu, przynosząca hipnotyczne rytmy, ciepło przesterowane gitary i niesamowity głos Rowe'a, przypominający czasy, gdy ludzie byli bardziej związani z muzyką.

Jego poprzednia płyta wydana nakładem Anti-, album The Salesmen And The Shark, dzięki nagrywaniu w Los Angeles i udziale sesyjnych muzyków z zachodniego wybrzeża, była bardzo dopracowana. Tym razem Seanowi zależało na odtworzeniu emocjonalnej siły towarzyszącej jego występom na żywo. Pracę nad tym albumem rozpoczął sam, w nowojorskim studiu, rejestrując riffy, które stały się podstawą piosenek. Sam zajął się też produkcją Madman, skupiając się na głosie i gitarze, które tak idealnie pasowały do siebie podczas występów w teatrach, nocnych klubach i salonach. Zrozumiałem, że piosenki nie muszą być ciężkie, aby być strukturalnie intensywne. Raczej chodzi o szczerość i emocje. Większość tych piosenek jest prostych, ale to było zamierzone.

Album rozpoczyna utwór tytułowy Madman. Rytmiczna gitara, śpiewna partia fortepianu i melodyjny bas, przerywane przez sekcję dętą, służą niesamowitemu, uduchowionemu głosowi Rowe'a. Na tej płycie jest zdecydowanie więcej zabawy w moim głosie. Tekstowo płyta jest o życiu, częściej spędzanym w drodze, niż we własnym domu. To są niezwykle osobiste i szczere piosenki młodego ojca i oddanego przyrodnika.

Rowe zaczynał od słuchania płyt z kolekcji swojego ojca, wśród których były albumy The Beach Boys, Elvisa Presley'a i wielu innych. Gdy miał kilkanaście lat zainteresował się bluesem i muzyką soulową i to dzięki nim postanowił spróbować swoich sił jako wokalista i autor piosenek. Jak sam mówi, Madman w dużym stopniu zainspirował hipnotyczny blues delty. Słuchałem płyt R.L. Burnside'a, Johna Lee Hookera i innych, na których były tylko gitara, perkusja i bardzo surowe brzmienie. Słuchałem wczesnych soulowych płyt takich wykonawców jak Otis Redding i Ray Charles. Nie chciałem odtworzyć tego brzmienia, a po prostu sięgnąć po pewne jego aspekty i pokazać je we własnym wydaniu.

Wpływ bluesa delty najbardziej słychać w drugim utworze Shine My Diamond Ring, z napędzającą, powtarzającą się partią gitarą i kroczącym basem. Brzmienie gitary zainspirował John Lee Hooker – mówi Rowe. Wersja, która znalazła się na płycie, a która jest w większości zarejestrowana na żywo, pojawiła się w ostatniej chwili. Mieliśmy wcześniejsze wersje „Shine...”, z których byłem zadowolony, ale tego konkretnego dnia, w ostatniej chwili, poczułem, że powinienem wziąć perkusistę i zarejestrować ten utwór grając tylko z nim. Cieszę się, że to zrobiłem.

Desiree to z kolei zdekonstruowane nagranie w stylu disco, z pulsującym basem i gitarami w stylu Nile'a Rogersa. To jest coś zupełnie innego od wszystkiego, co zrobiłem do tej pory. Zabawna piosenka. To była jedna z tych piosenek, które czułem, że muszę skomponować. Z ogłuszającym basem i perkusją, potrzebowała wiele przestrzeni, więc staraliśmy się zostawić tyle dziur, ile to tylko było możliwe. Partia wokalna została zarejestrowana na żywo, w jednym podejściu.

Ten album jest świetnym przykładem tezy, mówiącej „,mniej znaczy więcej”. Intencjonalnie jest niezwykle uczciwym zapisem. W tej prostocie są czyste dźwiękowe emocje. Chciałem tą płytą trafić prosto w serca. Czasami to oznaczało, że musieliśmy sprawdzić, jak dużo można usunąć. To pomogło uzyskać świetne brzmienie. Ważniejsze było dobre wykonanie. Czasami, słuchając muzyki, nie zastanawiasz się nad nią, a po prostu ją odczuwasz. Jest pierwotna i po prostu jej ufasz. Trudno o trafniejszą charakterystykę dźwięków, które wypełniły album Madman.


‘Shine My Diamond Ring’

YouTube


‘Madman’

YouTube


Tracklista:


A1. Madman- 3:59
A 2. Shine my Diamond Ring- 4:18
A 3. Desiree- 4:38
B 1. The Game- 3:33
B 2. The Drive- 4:07
B 3. Spiritual Leather- 4:09
C 1. Done Calling You- 3:49
C 2. The Real Thing- 3:41
C 3. Razor of Love- 3:24
D 1. My little Man- 4:34
D 2. Looking for the Master- 3:13
D 3. It Won’t be Long- 3:31