49.90 zł
Dodaj do koszykaDodaj do koszyka

Czas wysyłki: Wysyłka w 24h

Koszt dostawy:

  • Odbiór osobisty gratis
  • Przesyłka od 7.50 zł

Format: CD

Data premiery: 08.09.2008

Label: ROUGH TRADE

ROUGH TRADE

Trzeci album obdarzonej ujmującym głosem pół-Włoszki pół-Islandki. Emiliana Torrini kazała swym fanom czekać na „Me And Armini" aż trzy lata. Ale czekać było warto.

Torrini stała się znana szerszej publiczności dzięki piosence „Gollum's Song", włączonej do soundtracku filmu „Władca pierścieni: Dwie wieże". Międzynarodowy sukces zawdzięcza jednak swemu drugiemu albumowi - „Fisherman's Woman" z 2005 roku, którym uwiodła bez reszty amatorów wyciszonej, intymnej ballady, dobrze kojarząc się z takimi wokalistkami, jak Björk (dla której firmy One Little Indian nagrała w 1999 roku swój debiutancki album „Love In The Time Of Science") czy Beth Orton. Jak widać z częstotliwości wydawanych przez Torrini płyt, pracuje ona bardzo niespiesznie i doprawdy trzeba było łagodnego ale stanowczego nacisku szefa Rough Trade, Geoffa Travisa, by wreszcie nagrała następny album - „Me And Armini". To znowu jest owoc jej współpracy ze starym przyjacielem, Danem Careyem, który jest współtwórcą jej nowego repertuaru, a także instrumentalistą i aranżerem. Wcześniej, tzn. w 2005 roku oboje zdobyli nagrodę Grammy za wkład do przeboju „Slow" Kylie Minogue, teraz po długiej przerwie znowu razem weszli do studia i efekt jest olśniewający. W przeciwieństwie do bardzo stonowanego „Fisherman's Blues", nowy album oferuje o wiele większą różnorodność stylistyczną. Obok ballad uważanych za znak rozpoznawczy Torrini („Fireheads", „Beggar's Prayer") jest tutaj sporo utworów sugerujących fascynację obojga tradycją bluesową z południa USA (np. „Heard It All Before" czy „Gun"), jednak w ujęciu wokalistki i jej guru uległa ona daleko idącemu przetworzeniu, czy może raczej „skameralizowaniu". To bowiem, co słuchacze w jej muzyce cenią najwyżej to bynajmniej nie fajerwerki ekspresji (prawie rockowy, witalny „Jungle Drum" jest wyjątkiem), lecz intymność i nastrojowość. Torrini w studiu ani na chwilę o tym nie zapominała.