49.90 zł
Dodaj do koszykaDodaj do koszyka

Czas wysyłki: Wysyłka w 24h

Koszt dostawy:

  • Odbiór osobisty gratis
  • Przesyłka od 7.50 zł

Format: CD

Data premiery: 21.09.2009

Label: ROUGH TRADE

ROUGH TRADE

Nowa jakby „supergrupa" porównywana często przez krytyków do Traveling Wilburys, a nawet do legendarnych Crosby, Stills, Nash And Young, tym razem złożona z popularnych indie-rockowych i indie-folkowych wykonawców.

Monsters Of Folk narodzili się w 2004 roku, kiedy to Conor Oberst i Mike Mogis z Bright Eyes, M.Ward (płyty solowe, ale też duet z Zooey Deschanel, występujący pod kryptonimem She & Him) oraz Jim James z My Morning Jacket postanowili wspólnie odbyć trasę, podczas której mogliby dla własnej i fanów przyjemności wspólnie pomuzykować. Na luzie i bez zobowiązań. Od tamtych szalonych wieczorów minęło równo pięć lat, aż nagle amerykański indierockowy światek zelektryzował komunikat, że cała ta czwórka - która w tym czasie zdążyła rzeczywiście wyrosnąć na całkiem liczące się gwiazdy - wchodzi do studia, by wspólnie nagrać album. Nazwę „folk" w szyldzie tej supergrupy należy oczywiście traktować bardzo umownie, jako że w gruncie rzeczy jest to składanka, na której znaleźć można trochę soulu, odrobinę trip-hopu, sporo klasycznego rocka, no i nie mało popu. W końcu przecież za tym projektem stoją cztery zupełnie różne indywidualności i - w zależności od tego, która z nich w danym utworze przejmuje ster - stylistyka się zmienia. No, ale przecież nie inaczej było przed 20 laty, kiedy Roy Orbison, Jeff Lynne, George Harrison i Bob Dylan stworzyli dla własnej przyjemności wspominanych z rozrzewnieniem Traveling Wilburys. Szalony trubadur Oberst, dziś występujący solo, lubujący się w gatunkach o odcieniu retro M.Ward czy James jako lider jednej z najbardziej obecnie cenionych w USA rockowych grup (My Morning Jacket), wsparci po mistrzowsku przez Mogisa jako producenta i sidemana nagrali w rzeczy samej album o wielkiej rozmaitości i uroku, oferujący tak kunsztowne harmonie wokalne, jak i atmosferyczne aranżacje (faktycznie przywodzące na myśl CSN&Y), ale też czasami ostro rockandrollujący, jak w „Say Please" czy w firmowanym przez Jamesa „Losin Yo Head". Naturalnie, dla przebiegu dalszych karier tych muzyków „Monsters Of Folk" większych konsekwencji mieć nie będzie, ale miłośnikom ich talentu bez wątpienia sprawi on ogromną frajdę.