49.90 zł
Dodaj do koszykaDodaj do koszyka

Czas wysyłki: Wysyłka w 24h

Koszt dostawy:

  • Odbiór osobisty gratis
  • Przesyłka od 7.50 zł

Format: CD

Data premiery: 13.08.2012

Label: WARP

WARP

Ich debiutancki album, zatytułowany po prostu The Hundred In The Hands z 2010 roku, szybko sprawił, że zostali uznani za jedną z najciekawszych grup ostatnich lat.


Po trasie promującej ten album na całym świecie, Eleanore Everdell i Jason Friedman wrócili do swojego ciemnego, nowojorskiego studia, by stworzyć zachwycający drugi album Red Night. Wyprodukowany przez nich samych, opowiada o rozstaniu i powrocie, o niemal utraconej miłości i jej odzyskaniu. Jest kroniką długich godzin zatopionych w cyfrowej poświacie. Otwierający album Empty Stations rozpoczyna zapadająca w pamięć smyczkowa aranżacja, którą przełamuje napędzający rytm i porywająca partia wokalna Eleanore. Gitarowy cios, zimne klawisze i rozbudowany rytm w Come With Me, podkreślają wołanie syren, które przynosi tekst. Łamiąca serce partia wokalna w Faded, wije się wokół nieustających dzwonków i delikatnej aranżacji oszałamiających efektów. Gotycki R'n'B, jakim jest Stay The Night z uwodzicielsko spowolnionym rytmem, jest opowieścią o tęsknocie. Rozległe dźwiękowe pejzaże Lead In The Light zaczynają się delikatnie, by doprowadzić do niesamowitej kulminacji, aż w końcu powrócić do punktu wyjścia. Od początku, zarówno w tekstach, jak i dźwiękach był mrok. Piosenki były o złamanym sercu i strachu przed utratą czegoś ważnego, a także próbie odnalezienia lepszego światła. Wydawało się, że przygnębienie wisiało w powietrzu i nie jestem pewien, czy wiedzieliśmy co z tym zrobić. Na poprzedniej płycie bardzo mocno grzebaliśmy łącząc wszystkie nasze ulubione punkty odniesienia. Tym razem bardziej zniknęliśmy w naszej przestrzeni i niczego nie słuchaliśmy. Staraliśmy się, aby to było bardziej osobiste i uczciwe, mając na uwadze to, że chcieliśmy stworzyć album, który będzie całością, a nie kolekcją singli. Kiedy jednak zaczynaliśmy, nie wiedzieliśmy dokładnie co to znaczy. W rezultacie ich muzyka odkrywa wiele nieznanych terenów. Pierwszy singel Keep It Low to zgrzytliwy jam, wywodzący się z ponadczasowego industrialu i krautrocka, przy jednoczesnym zachowaniu poruszającej partii wokalu Eleanore. Elementem który spaja ten album w jedną całość jest wszechogarniające go uczucie, do którego Everdell i Friedman przywiązują szczególną wagę.