49.90 zł
Produkt chwilowo niedostępny

Format: CD

Data premiery: 18.10.2010

Label: WARP

WARP

Jeśli ktoś sądził, że Tom "Squarepusher" Jenkinsons nie jest już w stanie swymi programowo zawsze zaskakującymi płytami kogokolwiek zaskoczyć, to jest w błędzie. Dowodem jest album jego nowego projektu Shobaleader One.

Po pierwsze, Squarepusher pojawia się w kontekście najprawdziwszego zespołu, co samo w sobie jest raczej niezwykłe. Po drugie, zespół ten powstał w okolicznościach, jakich pewnie by nie wymyślił nawet scenarzysta filmowy. Oto bowiem - powołując się na jego ideę „fantasy band", jaką Squarepusher wyjawił po wydaniu płyty „Just A Souvenir" (2008) - zgłosiło się do niego kilku młodych muzyków, którzy zaproponowali mu, jak najbardziej poważnie, wprowadzenie tej idei w życie. Z ich, naturalnie, udziałem. Squarepusher początkowo uznał ten pomysł za niedorzeczny, ale w końcu zgodził się na próbę. Okazało się, że owi niespodziewani goście, mimo młodego wieku, byli bardzo kompetentni i choć podobno wszyscy wywodzili się z kręgu metalowców byli otwarci na eksperymentowanie z innymi formami muzycznymi, z rhythm'n'bluesem i z trudną w końcu, erudycyjną twórczością samego mistrza na czele. Nie wiadomo dokładnie, skąd cała czwórka się wywodzi, bowiem każdy z nich - by odciąć się całkowicie od swych wcześniejszych doświadczeń - pragnie zachować incognito, trochę tak jak członkowie The Residents. Decyzję, jaka miałaby być ta wspólna płyta pozostawili jednak samemu Squarepusherowi. Ten zaś napisał wszystkie utwory, a całość miała być w założeniu podporządkowana poetyce - jak sam to określił „kosmicznego popu - utopijnej, halucynacyjnej muzyki pop". Jak go zwał, tak go zwał, ale efektem jest album, który oryginalnie nawiązuje do takich nurtów, jak rock progresywny, od Emerson Lake & Palmer po Tool oraz muzyka fusion z lat 70., gdy na niebie panował Miles Davis, a na ziemi królowali tacy wykonawcy, jak Mahavishnu Orchestra Johna McLaughlina, Return To Forever Chicka Corei, Headhunters Herbie'ego Hancocka czy pionierzy funkującego, bezprogowego basu, jak Jaco Pastorius i Stanley Clarke.
Fantazja Squarepushera stała się ciałem z krwi i kości, a wynik jego współpracy z muzykami, występującymi pod takimi tajemniczymi pseudonimami, jak Strobe Nazard (klawisze), Sten t'Mech i Arg Nution (gitary) i Company Laser (perkusja), okazał się na tyle udany i obiecujący, że na przyszły rok zaplanowana została wspólna trasa koncertowa oraz publikacja następnego albumu. To chyba najlepsza rekomendacja, by sięgnąć po „d'Emonstratora".