64.90 zł
Produkt chwilowo niedostępny

Format: VINYL

Data premiery: 27.05.2013

Label: WARP

WARP

Stephen Wilkinson, bardziej znany jako Bibio, powraca z nowym, siódmym albumem studyjnym. Silver Wilkinson to płyta, na której odkrywa nowe muzyczne rejony i jak sam mówi, ten album jest bardziej eklektyczny niż dwa poprzednie (The Apple And The Tooth z 2009 i Mind Bokeh z 2011 roku).

Tworząc go miałem nastawienie: "pozwól działać naturze". Odkrywanie może dawać więcej satysfakcji niż rygorystyczne dopracowanie nawet najlepszych pomysłów. Po długiej i ciężkiej pracy nad płytą pragnę odmiany. Jak wiosny po zimie. Uwielbiam zmiany pór roku, bardzo na mnie wpływają. Podoba mi się porównanie płyt do sezonów - są częścią większej opowieści. Wzajemnie się uzupełniają. Więc ten album zrodził się z pragnienia "nowego sezonu", w jakiś sposób kontrastującego z poprzednim.

Większość utworów na Silver Wilkinson powstało w mieszczącym się na przedmieściach West Midlands studio Wilkinsona. Sporadycznie jednak Silver opuszczał je, by „odświeżyć" proces twórczy. "À tout à l'heure" narodził się pewnego wspaniałego słonecznego dnia w moim ogrodzie. Nie chcąc się zamykać w taki dzień w domu, postanowił zabrać ze sobą trochę sprzętu i usiąść w ogrodzie. Dwunastostrunowa gitara, sample MPC, mikrofon i magnetofon kasetowy. Bębniłem na konewce, którą znalazłem w ogrodzie lub używałem nożyc ogrodowych. Partię gitary miałem w głowie od jakiegoś czasu, jednak dopiero zmiana środowiska doprowadziła do nagrania podstawy tej piosenki, którą później rozbudowałem w studio. Kiedy słucham tej piosenki dziś, ciągle słyszę w niej to słońce i ogród, bo jest dla mnie niczym fotografia tamtego momentu. Bez wątpienia słońce i świeże powietrze zainspirowało także tekst. À tout à l'heure to nie jedyny przykład utworu, dla którego natura odegrała inspirującą rolę. Jeśli chodzi o 'Dye The Water Green' (moją ulubioną piosenkę z albumu), pamiętam jak chodziłem do mojej ceglanej szopy w ogrodzie, by zmienić scenerię i uchwycić brzmienie deszczu stukającego o blaszany dach... W rezultacie powstał album, który za sprawą większej roli gitary i specyficznej atmosfery, w jakimś stopniu budzi skojarzenia z pierwszymi albumami Bibio. Wilkinson jednak podkreśla: Nie uważam tej płyty za gitarową. Jest bardziej wielobarwna i bogatsza niż rzeczy, które robiłem wcześniej. A jednak wiele melodii i pomysłów rytmicznych powstało na gitarze. Entuzjastyczne recenzje zbiera cały album. Fader nazwał go apogeum jego kariery, sugerując, że będzie to jedna z najlepszych płyt roku, zaś magazyn Spin określił go mianem olśniewającego połączenia akustycznego instrumentarium z elektronicznymi modulacjami.