49.90 zł
Produkt chwilowo niedostępny

Format: CD

Data premiery: 13.10.2008

Label: MATADOR

MATADOR

Przybierając nazwę Fucked Up, grupa z Toronto praktycznie zamknęła sobie drogę na playlisty „porządnych" radiostacji i do wielkich koncernów fonograficznych. Nie szkodzi, ich porywająca wersja „symfonicznego" hardcore'u zjednała im dość fanów, by mogli spać spokojnie.

To już drugi album Fucked Up, który - jako kolejny band z Kanady - wyrasta na potęgę na indie-rockowej scenie. Łatwo określić, gdzie tkwią korzenie zespołu: Minutemen, Scratch Acid, Rollins Band, Rapeman. „The Chemistry Of Common Life", na którym pierwotny hardcore - nie tracąc nic ze swojej pierwotnej furii i jadowitości - zyskuje perwersyjny wręcz prog-rockowy rozmach brzmieniowy. A to dzięki syntezatorom, instrumentom dętym i organom zmyślnie wplecionym w gęstą gitarową fakturę. To jednoznacznie wskazuje, że nie mamy tu do czynienia z gatunkowymi purystami, lecz z terrorystami i sabotażystami wysadzającymi w powietrze trochę już zalatującą stęchlizną świątynię alternatywnego rocka, wzniesioną w latach 80. Podstępy czają się też w tekstach. Nazwa Fucked Up mogłaby sugerować, że oto mamy do czynienia z kolejną załogą frustratów, recytującą do mikrofonu teksty o swym porąbanym życiu. Nic z tego. Na „The Chemistry Of Life" wokalista Eagle Eye gromko ryczy o sprawach fundamentalnych i ostatecznych: o narodzinach i śmierci, o początkach życia na ziemi i reinkarnacji. Niewinnie, wręcz sielankowo zaczynający się pierwszy utwór „Days Of Last" eksploduje potężnie brzmiącym hymnem na cześć owych procesów chemicznych, które przed miliardami lat, gdy ziemia była młoda, zainicjowały życie na ziemi. No tak, z tego wynika, że Fucked Up nie są kreacjonistami, z ich biografii wynika, że w głębokiej pogardzie mają kościół z zinstytucjonalizowaną religię. Ale żeby nie było już tak do końca bezbożnie, w ich tekstach nie sposób nie zauważyć swoistego mistycyzmu buddyjskiego pochodzenia. Z długiego katalogu sprzeczności, na jakich opiera się muzyka, rockowa poezja i filozofia życiowa członków Fucked Up narodziła się płyta, która - można bez patosu i przesady powiedzieć - krzepko posuwa naprzód ewolucję muzyki, wywodzącej się w prostej linii od punk rocka.