49.90 zł
Dodaj do koszykaDodaj do koszyka

Czas wysyłki: Wysyłka w 24h

Koszt dostawy:

  • Odbiór osobisty gratis
  • Przesyłka od 7.50 zł

Format: CD

Data premiery: 02.11.2010

Label: ROUGH TRADE

ROUGH TRADE

Bojowa nazwa Warpaint każe oczekiwać muzyki ostrej i dzikiej - takiej, która rzuca wyzwanie męskiej dominacji w rocku. Nic bardziej mylnego. Cztery panie z Los Angeles grają intrygujący, wysublimowany i bardzo kobiecy dream pop.

Epoka Riot Grrrls z przełomu lat 80. i 90., z której wyłoniły się takie żeńskie - lub kontrolowane przez kobiety - zespoły, jak Babes In Toyland, L7, Lunachicks, 7 Year Bitch czy Hole osławionej Courtney Love, zdaje się być już odległą historią. Mamy równouprawnienie w rocku i nikogo już nie dziwi widok dziewczyny z gitarą czy mikrofonem, a miejsce dawnej furii czy agresji zajęły bardziej twórcze poszukiwania własnej tożsamości artystycznej. Przykładem może być dość dobrze już znana w Polsce - dzięki Sonic Records - brytyjska grupa Electrelane, a teraz cztery młode panie spod znaku Warpaint, które zadebiutowały kilka miesięcy temu obiecującym EP „Exquisite Corpse", wydanym wprawdzie w 2009 roku, ale wtedy własnym sumptem w bardzo ograniczonym nakładzie. Znalazła się ona w katalogu Sonic dopiero wtedy, gdy jej reedycja z logo Manimal Records trafiła do dystrybucji Rough Trade.
Warpaint stworzyły dwie siostry, Jenny Lee Lindberg (bas) i Shannyn Sossamon (dr) oraz Emily Kokal i Theresę Wayman (gitary i śpiew). Shannyn musiała odejść, nie mogąc połączyć swych ambicji muzycznych i aktorskich. Zastąpiła ją z czasem Stella Mozgawa. Pod „Exquisite Corpse" jako producent podpisał się John Frusciante z Red Hot Chili Peppers, a pod pełnospektaklowym „The Fool" Tom Biller (Fiona Apple, Polyphonic Spree, Karen O, sporo soundtracków, w tym „Zakochanego bez pamięci" czy „Lewego sercowego") oraz mikserzy Andy Weatherall (New Order, Primal Scream, Bjork) i Adam Samuels (Pearl Jam). To co wyłoniło się z tej współpracy debiutantek i doświadczonych producentów to muzyka bardzo atmosferyczna, dopieszczona w szczegółach, ujmująca swymi wysublimowanymi, bardzo dziewczęcymi harmoniami wokalnymi, przyprawiona smakowicie marzycielskimi klimatami, delikatną psychodelią i szczyptą przyciemnionego shoegazingu - w sam raz na miarę końca mijającej dekady i wykonawców takich, jak The National, Blonde Redhead czy Atlas Sound.