37.90 zł
Dodaj do koszykaDodaj do koszyka

Czas wysyłki: Wysyłka w 24h

Koszt dostawy:

  • Odbiór osobisty gratis
  • Przesyłka od 7.50 zł

Format: CD

Data premiery: 20.10.2003

Label: EPITAPH

EPITAPH

Na zdjęciu wygląda jak gwiazda rock'n'rolla z lat 50., w przeszłości mocno flirtował z muzyką folkową i country, tradycją Grama Parsonsa, Boba Dylana i Neila Younga. Śmiało uznać go można za jednego z pionierów współczesnego nurtu alt.country, a jego dawniejsze albumy, "Short Man's Room" (1992) i "Kindness Of The World" (1993) jednomyślnie uznane zostały za rewelacyjne. Joe Henry, bo o nim mowa, w Polsce jest zupełnie nieznany - a to z racji nagrywania do niedawna dla firmy Mammoth, której płyty były u nas nieosiągalne. W USA Henry zaliczany jest do elitarnego grona największych indywidualistów na współczesnej scenie muzycznej - takich, co to chodzą własnymi drogami, nie oglądając się na sezonowe mody i komercyjne trendy, jak Dylan, Tom Waits czy Leonard Cohen. Z tymi gigantami łączy znacznie od nich młodszego Henry'ego styl narracji i dar kreowania archetypowych postaci o pogłębionym psychologicznym rysie i emocjonalnej głębi, których opowieści są metaforą ludzkiego losu i doświadczenia. Po ostatnim, datującym się od albumu "Scar" (2001), zwrocie w stronę jazzu, porównania Henry'ego z Waitsem nabierają szczególnej mocy. "Tiny Voices" jest kolejnym krokiem w tym kierunku, zbiorem refleksyjnych, pełnych zadumy, poruszających historii, w których znać klimat jazzu nowoorleańskiego, ballad Nat King Cole'a, "Porgy And Bess" Gershwina, dawnego soulu silnie osadzonego w starym bluesie i gospels, spod znaku Raya Charlesa i Solomona Burke'a. Pozostało jednak i coś z Dylana z czasów "Blonde On Blonde" - tyle, że podane jest to w ujazzowionych aranżacjach. Co najmniej dwa utwory, "This Afternoon" i "Flesh And Blood" przywołują trochę na myśl klimat nagrań Stinga - tylko, ze "konfekcyjny" Sting pewnie dałby uciąć sobie mały palec, by móc nagrać coś równie pięknego i uczuciowo głębokiego. Na "Scar" Henry'emu towarzyszył genialny saksofonista Ornette Coleman. Tu pieśniarz ma fenomenalne wsparcie ze strony m.in. znakomitego klarnecisty basowego i saksofonisty Dona Byrona, trębacza Rona Milesa i pianisty Patricka Warrena. Efektem jest album, w przypadku którego użycie określenia "wybitny" nie będzie pustym sloganem reklamowym.

Więcej informacji:
http://www.myspace.com/joehenry2