49.90 zł
Produkt chwilowo niedostępny

Format: CD

Data premiery: 30.05.2005

Label: FULLFILL

Gdy padnie nazwisko Peter Murphy pierwsze skojarzenie, jakie się nasuwa to Bauhaus. Ale ten przez fanów ubóstwiany, a przez żurnalistyczne piranie z NME poniewierany zespół - bądź co bądź będący jednym z pierwszorzędnych wykonawców nurtu zwanego gotyckim rockiem - przeszedł do historii 22 lata temu, a tymczasem jego wokalista od 1985 roku z powodzeniem kieruje swoją solową karierą. Siódmy studyjny album Murphy'ego, "Unshattered", ukazał się dwa lata po doskonale przyjętym "Dust", na którym ten obdarzony jednym z najlepszych głosów piosenkarz (punkty odniesienia: Scott Walker, Andrew Eldridge z The Sisters of Mercy, Nick Cave, David Bowie) współpracował ze znakomitością z kręgu world music, Turkiem Mercanem Dede i kanadyjskimi muzykami. Na nowej płycie o orientalnych fascynacjach Murphy'ego przypomina tylko instrumentacja finalnego utworu "Breaking No One's Heaven". Reszta - a to dzięki wznowieniu współpracy z Paulem Stathamem (Dido), który był współautorem największego komercyjnego sukcesu Murphy'ego, albumu "Deep" z 1990 r., zatrudnieniu producenta Gardnera Cole'a (Madonna) i zaangażowaniu muzyków z kręgu Jane's Addiction i Porno For Pyros - jest zdecydowaną zmianą kursu na tej rodzaj muzyki, jaką fani Murphy'ego cenią najbardziej: podszytego funkiem electro-popu ("Idle Flow") czy kameralnego, nastrojowego rocka o zdecydowanie gotyckim rodowodzie ("Emergency Unit"). Silniej też niż kiedykolwiek wcześniej zaznacza się tu natomiast zainteresowanie wokalisty tradycją amerykańską, które to zainteresowanie w sposób niezwykły zrealizowane zostało w stylizowanym na tzw. southern gothic "The Weight Of Love", trącącym Tomem Waitsem "Thelma Sings To Little Nell" czy lekko dylanowskim "Kills Myself". Albumem "Unshattered" enigmatyczny, niespiesznie pracujący i bezkompromisowy Murphy udowadnia, że od ćwierć wieku jest on nie tylko jednym z najciekawszych głosów na światowej scenie rockowej, ale też wykonawcą, którego muzyka i tekstu nabierają z wiekiem - tak jak wino z dobrego rocznika - dojrzałości i głębii.